W gabinecie dentystycznym

na fotelu siedzi mężczyzna z rozdziawioną paszczą.
Zagaduje go dentysta:
– Co słychać u pana żony?
– Ble gdiswyn – odpowiada facet.
– O zrobiła prawo jazdy. A co u dzieci?
– Wbymi gnyfy mwo.
– Patrz pan jak ten czas leci, już do szkoły pójdą… Dobrze proszę wypłukać i wypluć.
– Panie doktorze kiedy następna wizyta? – pyta facet.
– Słucham?
– Kiedy znowu mam przyjść!?
– Nie rozumiem…
– Wzsmi ghle?
– Ach, za tydzień czwartek na 8…